Niezgłoszony podwykonawca. Czy inwestor i generalny wykonawca mogą odpowiadać za zapłatę?

Niezgłoszony podwykonawca. Czy inwestor i generalny wykonawca mogą odpowiadać za zapłatę?

Podwykonawca wykonał roboty. Generalny wykonawca nie płaci. Inwestor odmawia zapłaty, bo twierdzi: „nie zostaliście nam formalnie zgłoszeni”. Czy to zamyka sprawę? Po zmianie art. 647¹ Kodeksu cywilnego odpowiedź jest mniej korzystna dla podwykonawców niż kiedyś. Nie oznacza to jednak, że każda sprawa bez idealnego zgłoszenia jest z góry przegrana.

Co zmieniło się od 1 czerwca 2017 roku?

Do 1 czerwca 2017 roku art. 647¹ Kodeksu cywilnego był oparty przede wszystkim na konstrukcji zgody inwestora na zawarcie umowy z podwykonawcą. W praktyce najwięcej sporów dotyczyło tego, czy inwestor taką zgodę wyraził. Zgoda mogła być wyraźna, milcząca albo dorozumiana. Dlatego w wielu sprawach podwykonawcy powoływali się na to, że inwestor wiedział o ich obecności na budowie, widział ich pracowników, uczestniczył w naradach, odbierał roboty albo korespondował z podwykonawcą.

Ten model prowadził do dużej niepewności. Inwestorzy twierdzili, że sama wiedza o obecności firmy na budowie nie oznacza zgody na ponoszenie odpowiedzialności za cudzy dług. Podwykonawcy odpowiadali, że inwestor nie może korzystać z ich robót, widzieć ich przez wiele miesięcy na budowie, a później udawać, że nie wiedział, kto i co wykonywał.

Dlatego ustawodawca zmienił przepis. Nowe brzmienie art. 647¹ Kodeksu cywilnego weszło w życie 1 czerwca 2017 roku na podstawie ustawy z 7 kwietnia 2017 roku o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia dochodzenia wierzytelności. W opracowaniach praktycznych podkreślano, że celem zmiany było uporządkowanie zasad i wyważenie interesów inwestora oraz podwykonawcy. Do umów o roboty budowlane zawartych przed 1 czerwca 2017 roku stosuje się jeszcze stare brzmienie przepisu.

Po zmianie punkt ciężkości przesunięto ze „zgody inwestora” na „zgłoszenie szczegółowego przedmiotu robót”. Obecnie inwestor odpowiada solidarnie z wykonawcą za wynagrodzenie podwykonawcy za roboty, których szczegółowy przedmiot został zgłoszony inwestorowi przez wykonawcę albo podwykonawcę przed rozpoczęciem tych robót, chyba że inwestor w terminie 30 dni złoży sprzeciw. Zgłoszenie i sprzeciw wymagają formy pisemnej pod rygorem nieważności. Zgłoszenie nie jest potrzebne tylko wtedy, gdy inwestor i wykonawca już w swojej pisemnej umowie określili szczegółowy przedmiot robót wykonywanych przez oznaczonego podwykonawcę.

W praktyce oznacza to trzy rzeczy. Po pierwsze, podwykonawca nie musi już czekać, aż zgłosi go generalny wykonawca. Może zgłosić się sam. Po drugie, zgłoszenie powinno być pisemne. Po trzecie, nie wystarczy informacja „firma X będzie na budowie”. Trzeba wskazać, jakie konkretnie roboty ta firma ma wykonać.

Czy po zmianie wystarczy, że inwestor „wiedział” o podwykonawcy?

Co do zasady — nie. Obecny przepis jest bardziej formalny niż poprzedni. Jeżeli sprawa dotyczy umowy zawartej po 1 czerwca 2017 roku, sąd będzie w pierwszej kolejności pytał o pisemne zgłoszenie albo o to, czy konkretny podwykonawca został wskazany w umowie inwestora z wykonawcą.

Nie oznacza to jednak, że faktyczna wiedza inwestora jest całkowicie bez znaczenia. Może mieć znaczenie dowodowe, zwłaszcza gdy trzeba ustalić, czy inwestor znał osobę podwykonawcy, zakres robót i wynagrodzenie, albo gdy formalnie występowały powiązania osobowe między inwestorem i generalnym wykonawcą. Ale sama wiedza, że na budowie są pracownicy konkretnej firmy, to zwykle za mało.

Dobrze pokazuje to wyrok Sądu Najwyższego z 27 lutego 2019 roku, II CSK 29/18. Sąd Najwyższy wskazał, że zgoda inwestora musi obejmować istotne elementy umowy podwykonawczej, czyli osobę podwykonawcy, zakres robót oraz wynagrodzenie. Ten pogląd został później przywołany przez Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z 9 stycznia 2020 roku, I AGa 130/19, gdzie sąd podkreślił, że sama obecność podwykonawcy na naradach, podpisywanie protokołów, udział w odbiorach czy kontakt z kierownikiem budowy nie przesądzają o odpowiedzialności inwestora, jeżeli inwestor nie znał szczegółów umowy, zwłaszcza zakresu prac i wynagrodzenia.

Komentarz praktyczny jest prosty: oznakowane ubrania, obecność na naradach i wykonywanie robót są dowodami pomocniczymi, ale nie zastępują zgłoszenia. Mogą pokazywać, że inwestor wiedział o udziale firmy w budowie, ale nie zawsze pokazują, że inwestor wiedział, za jakie roboty i za jakie wynagrodzenie ma potencjalnie odpowiadać.

Orzecznictwo po zmianie przepisu jest bardziej rygorystyczne

Po nowelizacji coraz trudniej budować odpowiedzialność inwestora wyłącznie na dorozumianej akceptacji. W wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 9 stycznia 2020 roku, I AGa 130/19, sąd wprost wskazał, że okoliczności takie jak udział w naradach, podpisywanie protokołów, odbiory czy kontakt z kierownikiem budowy nie mają decydującego znaczenia, jeżeli nie zachowano wymogów zgłoszenia i nie wykazano znajomości zakresu robót oraz wynagrodzenia. Sąd zwrócił uwagę także na pisemną formę zgłoszenia pod rygorem nieważności.

To orzeczenie dobrze pokazuje kierunek: sądy nie chcą automatycznie utożsamiać wiedzy technicznej o tym, kto pracuje na budowie, z prawnym przyjęciem solidarnej odpowiedzialności za zapłatę. Inwestor może wiedzieć, że firma jest na budowie, ale nie musi wiedzieć, czy działa jako podwykonawca, dalszy podwykonawca, dostawca, serwisant, przedstawiciel innej firmy czy tylko osoba skierowana przez wykonawcę.

Drugie istotne orzeczenie to wyrok Sądu Najwyższego w sprawie II CSKP 441/22. W tej sprawie sądy obu instancji uznały, że odpowiedzialność inwestora z art. 647¹ Kodeksu cywilnego nie powstała, ponieważ inwestor skutecznie sprzeciwił się podwykonawstwu. Spór przeniósł się następnie na inną podstawę, czyli bezpodstawne wzbogacenie. Sąd Najwyższy analizował, czy mimo braku odpowiedzialności solidarnej inwestor mógł być wzbogacony kosztem podwykonawcy.

To ważny wyrok z praktycznego punktu widzenia. Pokazuje, że jeżeli odpada art. 647¹ Kodeksu cywilnego, podwykonawca może próbować szukać ochrony w innych przepisach, zwłaszcza w bezpodstawnym wzbogaceniu. Nie jest to jednak prosta droga. Trzeba wykazać nie tylko, że inwestor korzysta z efektu robót, ale także że rzeczywiście wzbogacił się kosztem podwykonawcy. Jeżeli inwestor zapłacił już generalnemu wykonawcy za ten sam zakres, argument o wzbogaceniu może być znacznie słabszy.

Trzecie orzeczenie, warte odnotowania z perspektywy rozliczeń budowlanych, to wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 6 lutego 2020 roku, V AGa 464/18. Sprawa nie dotyczyła samego braku zgłoszenia podwykonawcy, ale pokazuje ważny problem praktyczny: późniejsze porozumienia, przekazy i próby przesuwania terminów zapłaty nie zawsze chronią wykonawcę lub inwestora przed skutkami opóźnienia. Sąd Apelacyjny w Katowicach przyjął, że nie można po powstaniu wymagalności swobodnie przesuwać terminu wymagalności w sposób prowadzący w istocie do obejścia przepisów o przedawnieniu.

Komentarz dla podwykonawców jest taki: jeżeli zapłata jest już wymagalna, nie należy biernie czekać na kolejne porozumienia między inwestorem i generalnym wykonawcą. Często trzeba szybko zabezpieczać dowody, wzywać do zapłaty i jasno wskazywać podstawę odpowiedzialności. Sam fakt, że inwestor i generalny wykonawca „jakoś to rozliczają między sobą”, nie oznacza jeszcze, że interes podwykonawcy jest bezpieczny.

Co w sytuacji, gdy inwestor i generalny wykonawca są powiązani?

To osobny i bardzo ważny problem. W inwestycjach deweloperskich często inwestorem jest spółka celowa, a generalnym wykonawcą spółka z tej samej grupy. Zdarza się, że w obu spółkach występują te same osoby w zarządzie, te same osoby negocjują umowy, prowadzą narady, akceptują roboty i korespondują z podwykonawcami.

W takiej sytuacji brak formalnego zgłoszenia nadal jest problemem, ale nie musi automatycznie kończyć dyskusji. Jeżeli ta sama osoba reprezentuje generalnego wykonawcę i inwestora, można argumentować, że wiedza tej osoby o podwykonawcy, zakresie robót i wynagrodzeniu powinna być przypisana także inwestorowi. Dotyczy to zwłaszcza członków zarządu, prokurentów albo osób faktycznie prowadzących sprawy obu spółek.

Trzeba jednak uważać. Samo powiązanie kapitałowe nie wystarczy. To, że inwestor i generalny wykonawca należą do tej samej grupy, nie oznacza jeszcze, że sąd pominie ich odrębność prawną. Trzeba pokazać konkrety: kto reprezentował obie spółki, jakie dokumenty znał, czy podpisywał umowę, czy uczestniczył w odbiorach, czy zatwierdzał zakres, czy prowadził rozmowy o wynagrodzeniu i czy występował raz jako przedstawiciel inwestora, a raz jako przedstawiciel generalnego wykonawcy.

Najmocniejszy dowód to dokument. Na przykład wiadomość e-mail, w której członek zarządu inwestora i generalnego wykonawcy omawia zakres podwykonawcy i jego wynagrodzenie. Albo protokół narady, z którego wynika, że inwestor znał konkretną firmę i jej zakres. Albo umowa główna, w której wskazano oznaczonego podwykonawcę i jego roboty. Bez takich dowodów pozostaje ryzykowny spór o to, czy „wszyscy wiedzieli”.

Jaki jest praktyczny wniosek?

Po zmianie art. 647¹ Kodeksu cywilnego bezpieczna ścieżka jest jedna: pisemne zgłoszenie przed rozpoczęciem robót. Powinno wskazywać podwykonawcę, szczegółowy zakres robót, miejsce ich wykonania oraz najlepiej wynagrodzenie albo sposób jego ustalenia. Nie warto zakładać, że zrobi to generalny wykonawca. Podwykonawca może i powinien zadbać o to sam.

Jeżeli zgłoszenia nie było, sprawa nie zawsze jest przegrana, ale jest trudniejsza. Wtedy trzeba budować materiał dowodowy wokół faktycznej wiedzy inwestora: korespondencji, protokołów narad, harmonogramów, odbiorów, dokumentacji budowy, oznaczenia pracowników, ustaleń z inspektorem nadzoru oraz powiązań osobowych między inwestorem i generalnym wykonawcą. Trzeba jednak pamiętać, że sądy po zmianie przepisu podchodzą do takich argumentów ostrożnie. Sama obecność na budowie zwykle nie wystarczy. Potrzebny jest dowód, że inwestor wiedział nie tylko „kto pracuje”, ale również „co wykonuje” i „za jakie wynagrodzenie”.

Blog Image
Logo

Kancelaria specjalizująca się się w prawie budowlanym i nieruchomościach.

Kancelaria adwkacka Pirożek & Pirożek Aleja Wojciecha Korfantego 51,

40-160 Katowice

Newsletter

Subskrybuj nasz newsletter, aby otrzymywać najnowsze ciekawostki ze świata prawa budowlanego.

© 2026 Kancelaria adwokacka Pirożek & Pirożek

Logo

Kancelaria specjalizująca się się w prawie budowlanym i nieruchomościach.

Kancelaria adwkacka Pirożek & Pirożek Aleja Wojciecha Korfantego 51,

40-160 Katowice

Newsletter

Subskrybuj nasz newsletter, aby otrzymywać najnowsze ciekawostki ze świata prawa budowlanego.

© 2026 Kancelaria adwokacka Pirożek & Pirożek

Logo

Kancelaria specjalizująca się się w prawie budowlanym i nieruchomościach.

Kancelaria adwkacka Pirożek & Pirożek Aleja Wojciecha Korfantego 51,

40-160 Katowice

Newsletter

Subskrybuj nasz newsletter, aby otrzymywać najnowsze ciekawostki ze świata prawa budowlanego.

© 2026 Kancelaria adwokacka Pirożek & Pirożek